Polowanie na męża, czyli teoria szczelnej przykrywki

20:43 7 Comments A+ a-


 Tytuł : Polowanie na męża, czyli teoria szczelnej przykrywki


Autor : Lynda Curnyn



Liczba stron: 320



Wydawnictwo : Harlequin 



Ocena : 5/6



Czy jest ktoś, kto mi zaprzeczy, jeżeli powiem, że kobiety to fascynujące osoby? Lubimy bujać w obłokach, a najczęściej na liście naszych marzeń jest małżeństwo z mężczyzną idealnym i spełnienie zawodowe. Angela do niedawna nie zaprzątała sobie tym głowy, dobrze jej było tak jak jest. Kiedy jednak dowiedziała się, że każdy z jej trzech byłych facetów ustatkował się, wziął ślub i jest szczęśliwy... Zrozumiała, że coś jest jednak nie tak. Chyba i na nią już przyszedł czas. Jest po trzydziestce i od dłuższego czasu wraz z Kirkiem tworzy szczęśliwy związek. Jak jednak nakłonić do małżeństwa mężczyznę, który nawet nie poznał jej jeszcze ze swoimi rodzicami, a z byłą dziewczyną rozstał się, ponieważ postawiła mu ultimatum albo ślub albo koniec? Postanawia udowodnić samej sobie i całemu światu, że jest w stanie skłonić go do kupienia zaręczynowego pierścionka i wypowiedzenia magicznych słów. Nie mając jednak pojęcia jak się do tego zabrać, postanawia zastosować się do metody swojej koleżanki, która już od dawna jest zamężna. Wierzy ona w teorię "szczelnej przykrywki". Porównuje w niej mężczyzn do szczelnie zamkniętych słoików. Jest pewna, że jedna kobieta nie będzie w stanie odkręcić przykrywki, jedynie ją poluźni. W ten sposób dopiero kolejna jest w stanie sprawić, by nakrętka odskoczyła z głośnym sykiem i tym samym mężczyzna w imię dozgonnej miłości wyłożył sporą sumę na zaręczynowy pierścionek. A więc według teorii, przy pomocy kilku kobiecych sztuczek, Angela DiFranco już nie długo zostanie żoną Kirka. Jednak czy rzeczywiście to wszystko jest takie łatwe?
Książka jest niesamowicie prosta i ujmująca w tym, bardzo kobieca. Dawno się tak nie ubawiłam podczas czytania. Autorka umiejętnie i zabawnie opisuje nasze przywary. Chwilami główna bohaterka przypominała mi Bridget Jones, ale w delikatniejszym wydaniu. Jednak chyba w każdej z nas jest coś z Angeli DiFranco i sławnej Bridget - popełniamy straszne gafy, przez co czasami mamy ochotę zapaść się pod ziemię. Taka nasza natura. ;) Wracając do książki - jest bardzo przewidywalna, ale wcale mi to nie przeszkadzało. To lekka lektura, może nieco banalna, ale mająca w sobie wiele prawdy. Polecam, ale to czy przypadnie Wam do gustu zależy chyba od nastroju, dnia i oczywiście osobowości.


Kochani! Już jutro Wigilia - korzystając z okazji chciałabym Wam złożyć życzenia.
Życzę więc Wam, aby nieszczęścia omijały Was szerokim łukiem, aby Bóg miał nad Wami opiekę przez cały nadchodzącym rok. Życzę Wam również, żebyście pod choinką znaleźli same trafione prezenty, a książki, które przeczytacie w przyszłym roku okazały się wartymi uwagi. Życzę Wam, byście byli pełni wiary w siebie i spełniali swe marzenia! Wesołych, rodzinnych świąt i szczęśliwego Nowego Roku!



Wyniki

16:50 10 Comments A+ a-

Kochani! Wczoraj mało nie odeszłam od zmysłów, gdy zauważyłam, że zniknęli obserwatorzy. Strasznie się bałam, że ta funkcja zniknęła na zawsze. Na całe szczęście wróciliście! Mam 115 obserwatorów, nie mogę się nacieszyć ;) Rok z Wami minął mi bardzo szybko, cieszę się bardzo, że jesteście razem ze mną i w ogóle interesuje Was to co tu robię. ;) Bez Was już dawno by mnie tu nie było - DZIĘKUJĘ!

Przejdźmy teraz do rozdania. Niestety nie każdy spełnił wymagania, sądzę, że to tylko nie dopatrzenie. Niestety, muszę być konsekwentna. Kiedy coś mi nie pasowało starałam się skontaktować, ale nie zawsze mi się udało do kogoś dotrzeć. A więc, wylosuje jedną osobę spośród 49 losów!
Bardzo się stresuję, wciąż zwlekam z naciśnięciem "Generuj"... Jednak nie można zwlekać w nieskończoność, oto wygenerowana liczba :



Osobą o numerze 20, jest Gracenta. Serdecznie Ci gratuluję i proszę o przesłanie adresu na mail : Boniecka31@interia.pl
Dziękuję Wam za wspólną zabawę, najchętniej obdarowałabym Was wszytskich! ;)

Gadżeciarsko

15:33 14 Comments A+ a-

Mole książkowe kochają się w książkach. Ba! Kochają się nawet w swoich ulubionych bohaterach. Powiedzmy sobie szczerze - kochamy wszystko co się łączy z książkami. Lubimy się obnosić z naszym hobby, dlatego tak miłym okiem spoglądamy na gadżety! W internecie jest ich bez liku - torby, koszulki, kubki, zegary, plakaty, zakładki - co tylko dusza zapragnie! I mi nie raz oczko zabłyśnie na widok takich cudeniek, więc korzystając z okazji zbliżających się świąt, postanowiłam pozwolić sobie na małe co nieco - zamówiłam sobie torbę! Wspaniałą na wyprawy do bilblioteki, a że postanowiłam pobawić się w panią Mikołajową zamówiłam je również dla bratowej i ukochanej biblioterki.
Torby mają fantastyczne nadruki, ja zamówiłam wszyskie trzy dostępne:


  



Torby są duże i napewno pomieszą wszystkie nasze skarby, mają odpowiednią długość i są wygodne. Tak żeby Wam mniej więcej zobrazować :



Grafiki są naprawdę ładne i sądzę, że trwałe. Do materiału też nie mam zarzutów. No, ja widzę same plusy. ;) O, właśnie! Do każdej torby dostałam piękną zakładkę.



  

 Zachęcam Was również do zakupu - torby kosztują 35 zł., ale wypatrzyłam, że do świąt trwa promocja i ceny są obniżone o 50% ! Znajdziecie tam również fantastyczny kubek z podobną grafiką jak na zakładkach. Świetny prezent pod choinkę dla molików książkowych. Szkoda, że w sklepie nie ma dużego wyboru, ale firma dopiero zaczyna swoją przygodę. Sądzę, że warto ich wesprzeć. Jak zapewniają robią wszystko z miłości do książek i wiecie co? To czuć. Polubiłam ich  i być może to mój nie ostatni zakup na tej stronie. ;)

https://ksiazkawmiescie.pl/

Wakacjuszka

15:00 3 Comments A+ a-


Tytuł : Wakacjuszka


Autor : Zofia Mierzyńska


Liczba stron: 141


Wydawnictwo : Polonia



Ocena : 5/6






W Polsce jest duże bezrobocie, ludzie wyjeżdżają za granicę na potęgę. Teraz częściej emigrują do Wielkiej Brytanii, Holandii,  Niemiec. Po wojnie jednak dużo chętnie emigrowano do Ameryki. Główna bohaterka "Wakacjuszki" również tam się udała. Chciała zapewnić swojej rodzinie poważanie we wsi, nowy traktor i kultywator oraz zazdrosne spojrzenia sąsiadów, gdy wróci z Ameryki w pięknym aucie. Aniela jest prostą, wiejską babką - bardzo naiwną, sztucznie pobożną, dziwiącą się wszystkiemu, co wokół. W książce czytamy o tym jak powoli odnajduje się w nowym świecie, bo okazuje się, że Ameryka wcale nie jest tak piękna jak wszyscy opowiadali. Wcale nie tak łatwo o pracę, a i ta nie jest lekka, warunki mieszkalne przyprawiają o zawrót głowy, doskwiera samotność. Zaczyna się więc wyścig o pracę, dach nad głową, chłopa - a przy tym wszystkim czytelnik ma śmiechu, co nie miara. Zofia Mierzyńska w komiczny sposób opisuje emigrantów i samą Anielę. Książka jest podzielona na trzy części, w których obserwujemy zmiany, jakie zachodzą w głównej bohaterce, jak zmienia się jej spojrzenie na świat i charakter.
Co ciekawe sama autorka książka, podczas pisania tej książki również była emigrantką - mieszkała w Chicago, w Ameryce, ale całym sercem czuła się Polką i pisała, że marzy, by wrócić do swojej ojczyzny i zamieszkać gdzieś w górach. Wydaje mi się, że marzenie się spełniło, ponieważ trafiłam na bloga - prawdopodobnie tej Zofii Mierzyńskiej ( http://zofia-mierzynska.blogspot.com/) i jako miejsce zamieszkania blogerki podano - Bębło w województwie małopolskim. Jeśli tak - to gratuluję! Ważne by spełniać swoje marzenia.

Z blogerek emigrantek polecam Wam Iwonę Wiśniewską. Mieszka w Ameryce i pięknie opisuje swoją codzienność. Bardzo lubię czytać to, co pisze, spójrzcie sami :
http://onamasilee.blogspot.com/2013/06/nigdy-nie-mow-nigdy.html

Herbaciarnia pod Morwami

14:45 8 Comments A+ a-





Tytuł : Herbaciarnia pod Morwami

Autor : Sharon Owens



Liczba stron: 276



Wydawnictwo : Książnica


Ocena : 5/6




Idealna herbata nie powinna być zbyt słodka ani zbyt gorzka, ma za zadanie ogrzać człowieka od środka i ukoić zszargane nerwy, nie powinna jednak parzyć w język. Ważne jest, aby smak był zrównoważony - dokładnie taka jest ta książka. Opowiada o problemach, które każdy z nas wypłakuje dopiero nad kubkiem herbaty. Warto byśmy i my tak usiedli z "Herbaciarnią pod Morwami" w ręku i poznali historię każdego z jej bohaterów. Daniel zaserwuje nam wówczas najlepszy w całej Irlandii sernik z wiśniami, natomiast Penny ukradkiem doleje dodatkową porcję herbaty, by w chwilę później z tajemniczą miną się stąd wymknąć.
W tej książce wyczytamy, z jakimi problemami boryka się małżeństwo prowadzące herbaciarnię, jak żyje miejscowa, niespełniona i niezrównoważona malarka i jak sobie radzi zdradzana żona, walcząca od dawna ze zbędnymi kilogramami. Dowiemy się również jak nieszczęśliwa jest elegancka, piękna kobieta, która od dwudziestu lat poszukuje swojego ukochanego, poznacie zadufane siostry oraz małżeństwo z zupełnie różnym spojrzeniem na świat. Łączy ich herbaciarnia - wszyscy bohaterowie książki lubią tam przebywać. Każdy z nich walczy ze swoimi problemami, z gorszym lub lepszym skutkiem, dokładnie jak każdy z nas. Sharon Owens przeplata nam historię każdego z nich i o dziwo, nic się nie miesza podczas czytania - wszystko jest jasne i klarowne. Jestem pewna, że gdybym kiedyś miała możliwość przeczytania innej książki tej autorki, zrobiłabym to bez wahania. Wam również polecam jej twórczość! Sądzę, że się nie zawiedziecie - o ile, jesteście kobietami. Wątpię, by ta książka przypadła do gustu mężczyznom. Chociaż, kto wie... ;)



ROZDANIE (ZAKOŃCZONE)

20:59 106 Comments A+ a-


W końcu się udało! Rozdanie chciałam ogłosić wcześniej, nie miałam jednak do tego głowy, nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Teraz wielkimi krokami zbliża się pierwsza rocznica mojego bloga - nie miałam pojęcia, że zostanę tu na tak długo, że tak się zaangażuję i wreszcie, że Wy będziecie tu zaglądać, czytać moje wypociny i wspierać. Bardzo Wam dziękuję Wam za tyle wyświetleń, obserwatorów i komentarzy - bez Was nie wątpliwie dawno by mnie tu nie było. ;) Tak więc w podziękowaniu organizuję rozdanie. Będzie trwało ono równy miesiąc, tak by zakończyło się dokładnie w rocznicę.

REGULAMIN

1. Organizatorem i fundatorem nagród jestem ja - Kropka, autorka bloga http://aleksandra-kropka.blogspot.com/
2. Rozdanie trwa od piętnastego listopada do piętnastego grudnia.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy dodać komenatrz pod tym postem, obserwować bloga i udostępnić baner wraz z linkiem do tego postu na swoim blogu lub na facebook'u.
4. W rozdaniu wygrywa jedna osoba.
5. Wyniki rozdania ogłoszę na blogu do 5 dni od zakończenia rozdania
6. Zwycięzca musi skontaktować się ze mną w ciągu 4 dni. Jeżeli tego nie zrobi, losuję ponownie.
7. Nagrodę wyślę w ciągu 7 dni  od otrzymania danych do wysyłki.
8. Nagrodę wysyłam tylko na terenie Polski.
9. Do rozdania można się zgłosić tylko raz.


10. Do wygrania są dwie książki : "Weronika postanawia umrzeć" oraz "Szczeniaki".

















Mam nadzieję, że nagrody Wam sie podobają. Jeżeli coś przeoczyłam to dajcie mi znać, to moje pierwsze rozdanie i nie mam o tym zbyt dużego pojęcia. Przyda się Wasza, pomocna dłoń. Ściak Wam mocno i zapraszam do zabawy. ;)

Banerek do pobrania : 



Wzór zgłoszenia:

1. Obserwuję jako:
2. Link do udostępnionego baneru :


Skazani na miłość

15:18 8 Comments A+ a-

Tytuł : Skazani na miłość


Autor : Diana Palmer


Wydawnictwo : Harlequin


Liczba stron : 363


Cena na okładce : 36,99 zł


Ocena : 3/6



Teraz po kilku książkach o tematyce wojennej, przyszedł czas na coś zgoła odmiennego.  Przyszedł czas na typowy romans. To dla mnie coś nowego - nigdy nie sięgałam po książki, których tematem przewodnim była zawiła, namiętna miłość. Zauroczyła mnie słodka okładka - rzeczywiście romantyczna. W rogu piękna rekomendacja New York Times'a. Liczyłam więc na coś naprawdę ciekawego i wartego uwagi.

Książka składa się z dwóch opowiadań o skomplikowanych relacjach bohaterów. Pierwsza historia opowiada o Kate i Jacobie. Znają się od dziecka, dzięki przyjaźni między dziewczyną, a Margo - bratanicy Jacoba, dużo ze sobą przebywali. Do czasu, gdy kłótnia nie rozdzieliła ich na kilka długich lat. Spotkali się ponownie na ślubie Margo, z całego serca chcieli odnowić dawny kontakt, udało im się jednak tylko bardziej skłócić. Próbując rozpaczliwie odnaleźć siebie i swoje uczucia błądzą niepewni niczego.


"Leżeli w lekkim półmroku, zobojętniali na deszcz, nasyceni, cudownie zmęczeni, pod jej bluzką i jego koszulą, jak pod mokrym kocem."



W drugiej opowieści poznajemy historię Diega i Melissy, którzy przez bezmyślne kierowanie się uczuciami i poddawanie chwili zostali zmuszeni do ślubu. Poruszyło to całe społeczeństwo, ponieważ ich rodziny były od lat skłócone - krążyły plotki. Diega strasznie to zabolało, jego duma została skrzywdzona - zaczął ukrywać uczucia, którymi dażył do Melissę. Dziewczyna nie potrafiła trwać w związku pełnym nienawiści, gdy dowiedziała się, że jest z ciąży, okłamując męża uciekła. Gdy po latach Diego w końcu odnalazł swoją żonę, okazuje się, że mają wiele do wyjaśnienia, odkrywają swoje kolejne sekrety, tajemnice i stają się sobie coraz bardziej bliżsi.

Rajuśku, takiego romansidła jeszcze w rękach nie miałam! Historie były strasznie banalne i przesłodzone. Bohaterowie, gdy wyznawali sobie uczucia używali bardzo kwiecistego języka, aż dziwnie się czytało - takie to było nierealne. Autorka wciąż powtarzała co czują bohaterowie, w kółko i w kółko. Bohaterowie obu opowiadań są do siebie uderzająco podobni zaczynając od włosów na klacie i upodobania mężczyzn do papierosów po ich ciężkie charaktery. Mimo wszystko książkę czytało się lekko.
Jeśli ktoś lubi takie klimaty to pewnie by mu się spodobała, bo nie jest ciężka. Jednakże zdecydowanie nie jest to dla mnie, nie sięgnęłabym po kolejną książkę tej autorki.



Chłopiec w pasiastej piżamie

15:00 15 Comments A+ a-





Tytuł : Chłopiec w pasiastej piżamie





Autor : John Boyne



Wydawnictwo : Replika


Liczba stron : 200


Cena na okładce : 29,90 zł.


Ocena : 4-/6





Zaserwowałam sobie kolejną książkę o tematyce wojennej. Widziałam już wojnę z perspektywy młodych Polaków walczących o niepodległą Polskę, ze strony Żydówki i nazisty. John Boyne opowiedział mi tę historię z zupełnie innej strony. Nigdy nie przyszło mi do głowy zastanawiać się jak w tym wszystkim odnajdują się dzieci niemieckich żołnierzy.
Bruno żyje w Berlinie, zupełnie nieświadomy tego, co się dzieje na świecie. Błogo bawi się z trójką przyjaciół, zaczytuje w książkach przygodowych i kłóci z siostrą. Rodzice stwarzają idealną atmosferę rodzinnego ciepła w domu. Pewnego dnia z nakazu Führera muszą się jednak wyprowadzić z dużego, trzypiętrowego domu do Po-Świecia. Według Brunona tam już nie jest tak fajnie jak w Berlinie. Dom jest przecież strasznie mały - ma tylko jedno piętro, nie ma tu jego przyjaciół, nie ma sąsiadów, targu z owocami. Do zabawy została mu tylko własnoręcznie zrobiona huśtawka, kilka książek i znienawidzona siostra. Brunonowi wcale się tu nie podoba - po nowym domu wciąż krążą ponurzy żołnierze, nowy nauczyciel zabronił mu czytać książki przygodowe, nie wolno mu chodzić na tył domu, a z okna widzi farmę pełną dzieci, z którymi, mimo wszystko nie może się bawić. Tata twierdzi, że to nie są ludzie. Pewnego dnia Bruno zmęczony życiem w zamknięciu, pomimo surowych zakazów wymyka się za dom i po długiej wędrówce przez las spotyka chłopca - Szmula. Dzieli ich wysoki drut kolczasty, lecz mimo to chłopcy zaprzyjaźniają się. Bruno ucieka z domu już prawie codziennie, przynosi jedzenie zgłodniałemu koledze. Z biegiem czasu chłopiec zaczyna rozumieć, że ojciec nie byłby zadowolony z tej znajomości. Zauważa, że wszyscy wokół nienawidzą takich ludzi jak Szmul. Bo Szmul jest Żydem. Dla dziewięcioletniego Brunona wszystko wydaje się bardzo zagmatwane, nic z tego nie rozumie. Jak zakończy się ich przyjaźń? Ciekawie - to mogę Wam obiecać. ;)

W wydaniu, które trafiło w moje ręce znalazło się bardzo dużo, denerwujących błędów. Znacznie utrudniało to czytanie, chociaż książkę ogólnie przeczytałam szybko (jak na siebie). Autor ciekawie przedstawił świat postrzegany przez Brunona, stawiał pytania i dawał nam do myślenia. Dzięki temu bohaterowi bardzo łatwo rozumiemy bezsens wojny. John Boyne miał naprawdę genialny pomysł na książkę, ale... nie tego oczekiwałam. Było tam coś, co nie do końca mi odpowiadało, jednakże nie potrafię dokładnie sprecyzować, co to takiego. Czasami po prostu tak jest, że coś mi nie leży. Sądzę, że lepiej pomysł wykorzystał Mark Herman - reżyser adaptacji filmowej "Chłopca w pasiastej piżamie". Rzadko to mówię, ale w tym przypadku zdecydowanie korzystniej wypadł film. Bardzo się przy nim wzruszyłam, przyznam, że uroniłam nawet łezkę. Być może, gdyby trafiło mi się lepsze wydanie książki inaczej też bym ją oceniła. No, ale mi się nie trafiła. Polecam Wam jednak, bo jestem bardzo ciekawa Waszych odczuć. Jeśli czytaliście, czytacie lub będziecie czytać - dajcie znać. ;)




To, co zostało

15:49 10 Comments A+ a-




Tytuł : To, co zostało


Autor : Jodi Picoult


Wydawnictwo : Prószyński i S-ka


Liczba stron : 553


Cena na okładce : 36 zł.


Ocena : 5/6




Nie zdarza mi się czytać książkowych nowości. Nie kupuję książek, wypożyczam je w wiejskich, słabo zaopatrzonych bibliotekach.  Jednakże musicie wiedzieć, że bibliotekarki potrafią czynić cuda! Szczególnie ta, którą ja znam - zdobyła najnowszą powieść mojej ukochanej Jodi Picoult. Pierwszy raz spotkałam się z takim odczuciem, gdy ma się świadomość, że jako pierwsza czytam książkę, nikt inny nie miał jej jeszcze w dłoniach i nie wertował  z zachwytem w oczach. Byłam wniebowzięta!

"To, co zostało" opowiada historię właściwe trójki osób. Josefa - sympatycznego, bardzo lubianego i szanowanego przez społeczeństwo dziewięćdziesięciolatka, który skrywa mroczną tajemnicę sięgającą czasów II wojny światowej, Sage - młodej dziewczyny z zaniżoną samooceną i jej babci - Minki, która przeżyła holokaust. Ich losy się łączą, gdy zaprzyjaźniony Josef wyznaje Sage swój sekret i prosi ją o "drobną" przysługę. Chciałby, by pomogła mu umrzeć.
Kiedy przeczytałam już niejedną książkę autora i cenię go bardzo wysoko, to nawet najmniejszy, powtórzony szczegół wywołuje u mnie rekację "O, nie! Jak mogła tego nie zauważyć?!”. Dokładnie tak było jak przeczytałam, że Rocco, jeden z drugoplanowych bohaterów nie spogląda ludziom w oczy tak samo jak Jacob, główny bohater z "W naszym domu". Wiem, że przesadzam, ale w pierwszej chwili byłam naprawdę oburzona, że tego nie dopatrzyła. Picoult bardzo delikatnie (ale zawsze) odstąpiła od utartego schematu, który powoli zaczyna mnie irytować.

Sądzę, że ta książka będzie nam - Polakom - dużo bliższa niż pozostałe tej autorki, ponieważ spora część akcji odbywa się właśnie w Polsce. Bardzo się cieszę, że Jodi Picoult postanowiła bliżej poznać historię naszego kraju. Ogólnie bardzo podziwiam autorkę za precyzję i dokładność, widać jak wiele czasu poświęca na pisanie, jak poszerza swoją wiedzę, dopracowuje treść o najdrobniejsze szczegóły. A opiera wszystko na informacjach z pierwszej ręki, od fachowców - nie z internetu.

W fabułę książki wplata się również wątek miłosny. Delikatny, przyjemny, bez zbędnych zawiłości i bezsensownych zwrotów akcji, które tylko motałyby w głowie czytelnikowi. Ot, subtelne, aczkolwiek ciekawe urozmaicenie fabuły.

Przy "To, co zostało" nie ma czasu na nudę. Wciąż towarzyszą nam emocje - bardzo odmienne. W jednej chwili ogarnia nas przerażenie, strach, w drugiej uśmiechamy się, wręcz zaśmiewamy z żartów padających podczas rozmów bohaterów. Wciąż coś się dzieje, wszystko ma sens - genialna fabuła. Autorka skłania nas do głębokich refleksji, przemyśleń, zatrzymania się na chwilę i zadania sobie kilku ważniejszych pytań.

Nie będzie to moja ulubiona książka Jodi Picoult, ale jest naprawdę dobra. Będę miała do niej sentyment i z pewnością nie raz komuś o niej opowiem. Zachęcam do przeczytania. ;))

Zielone jałuszko

22:11 9 Comments A+ a-

Tytuł : Zielone jabłuszko


Autor : Izabela Sowa


Wydawnictwo : Prószyński i S-ka


Liczba stron : 176


Cena na okładce : 26 zł.


Ocena : 5/6



Za oknem piękna, kolorowa jesień. Na dworze nieco zimniej niż zwykle. Kaloryfer przyjemnie grzeje stópki. Ramiona okrywa mi czerwony koc w kratę. Herbata pod ręką. Czego chcieć więcej? Komu jak komu, ale mi się nie chce wychodzić z domu. Więc zaszywam się w fotelu, razem z całym ekwipunkiem i Izabelą Sową u  boku.

Wiem, że to będzie miły wieczór, bo Sowa pisze książki bardzo lekkim piórem. Nie męczy czytelnika zbytnim rozmyślaniem nad sensem życia. Pozwala się odprężyć i uśmiechnąć od czasu do czasu. Lubię ją. Właśnie wtedy, kiedy muszę odciąć się od reszty, wrzucić na luz i wyszczerzyć zęby w przestrzeń. Polecam tym, którzy przeżywają jesienną chandrę.
To dopiero moja druga przeczytana książka tej autorki. Mimo to, wiedziałam dokładnie czego mogę oczekiwać. Nie pomyliłam się. ;) Wiedziałam, że na początku nie będę potrafiła do końca rozganąć akcji. Tak też było, ale tylko przez kilka krótkich rozdziałów.

Akcja książki toczy się w połowie lat osiemdziesiątych (czekolada, banany, kawa rozpuszczalna = luksus). Główną bohaterką jest Ania - siedemnastoletnia dziewczyna. Wychowują ją dziadkowie, po tym jak matka wyjechała za granicę do pracy. Okazuję się, że na Kropelkównę spada cała masa kłoptów. Przekonuje się jaki świat jest dziwny, okrutny, jak łatwo poddać się cudzym wpływam i jak trudno naprawić błędy, które się popełniło. Mimo to ani przez chwilę nie odczułam natłoku problemów u bohaterki. Autorka pisze to tak umiejętnie, że dopiero po czasie zorientowałam się o powadze sytuacji. Naprawdę podziwam Izabelę Sowę za umiejętność pisania o takich sprawach z przymrużeniem oka, z uśmiechem. Narracja jest pierwszosobowa, bohaterka opisując swoją codzienność zwraca się do swojego idola ) Limahl'a.


Ogólnie książkę polecam. Może nie jest to jakaś szalenie ambitna lektura, ale zdecydowanie warat przeczytania. Może tak w ramach przerwy między książkami "grubszego kalibru", albo na zwykłe odprężenie. Obojętnie jaki znajdziecie powód zachęcam Was do przeczytania. ;))

Jeszcze przy okazji, pochwalę się Wam, że moja kochana bibliotekarka zdobyła dla mnie najnowszą powieść Jodi Picoult "To, co zostało". Już zaczęłam czytać, nie mogę się doczekać, kiedy podzielę się z Wami wrażeniami. ;))



Ekranizajca w marcu!

21:02 7 Comments A+ a-



Całkiem niedawno skończyłam czytać "Kamienie na szaniec" i jak się okazuje ekranizacja jest już w przygotowaniu!  Korzystając z okazji, że jeszcze wszystko jest na świeżo, postanowiłam z Wami podyskutować na ten temat.;) Właśnie dziś zakończyły się zdjęcia. Sceny są kręcone w Lublinie, a reżyserem jest Robert Gliński (twórca m.in."Cześć Tereska"). Film ukaże się w kinach w marcu - sądzę, że to nie przez przypadek. W "Kamieniach..." marzec jest szczególnym miesiącem. To właśnie wtedy aresztowano Rudego, zrealizowano akcję pod Arsenałem. A trzydziestego marca zmarli Alek i Zośka. Jeśli tylko mi się uda, właśnie tak sobie uczczę urodziny - wypadem do kina. Mam jednak wrażenie, że film nie będzie w stanie oddać tego, co ma w sobie książka. Te słowa jak nic innego są w stanie nam uzmysłowić, kim byli ci chłopacy. Nie jestem taka pewna czy to samo będzie w stanie zrobić obraz. Może jednak jestem w błędzie i film okaże się absolutnym fenomenem? Mam taką nadzieję! 
Jednak... Jednak film ma już u mnie dużego minusa. Za co? Za obsadę! Byłam tak zadowolona, a tu masz ci pech. Porównajmy więc:

Autentyczne zdjęcia bohaterów książki "Kamienie na szaniec" Źródło

Zdjęcie aktorów. Źródło


Wszystko, by było okej. Byłam wręcz wniebowzięta, kiedy zobaczyłam tak dobraną obsadę i chyba nie miałabym się, do czego doczepić, gdyby zaczynając od lewej stał Alek, Rudy i Zośka. Jednak wcale tak nie jest. Okazuje się, że szczupłym, wysokim chłopakiem jest Zośka. Zupełnie mi to nie pasuje. Czy tylko ja uważam, że był to straszny pomysł, czy Wy również odnosicie takie wrażenie? 
Mam nadzieję, że do marca otrząsnę się z tego szoku i nie będę patrzeć na film, tylko przez pryzmat obsady. 


Zapraszam Was też to obejrzenia zwiastuna:


Kamienie na szaniec

22:30 11 Comments A+ a-

Tytuł : Kamienie na szaniec


Autor : Aleksander Kamiński


Wydawnictwo : Nasza Księgarnia


Liczba stron : 230


Cena na okładce : 21 zł.


Ocena : 5/6


Samo słowo "lektura" wśród znacznej większości uczniów wywołuje bunt, niechęć, czasem wręcz odrazę. Nie jestem inna - wielu szkolnych lektur nie czytałam. Jednak są wśród nich takie, których nie przeczytać po prostu mi nie wypada. Do takich książek zaliczam między innymi " Kamienie na szaniec".

Książka opowiada głównie o losach trójki przyjaciół - Alka (Maciej Aleksy Dawidowski), Rudego (Jan Bytnar) i Zośki (Tadeusz Zawadzki).  Zaczyna się czterdziestopięciostronicowym wstępem, który, niestety, ja ominęłam za głupią namową koleżanki. Wróciłam do niego dopiero po przeczytaniu książki. Znajdują się tam między innymi wyrazy uznania i podziękowania dla głównych postaci książki, a także ich rodziny i przyjaciół. Bohaterzy skończyli szkołę, mają ambitne plany - dalsza nauka, wymarzona praca. Chcą poznać świat, cieszyć się każdą chwilą, spędzać wspólnie czas. Są przecież tacy młodzi. Ich plany i marzenia przerywa wojna. Z każdym dniem poznają coraz to brutalniejsze jej oblicza. Nie zamierzają jednak stać bezczynnie i patrzeć jak hitlerowcy niszczą ich kraj. Zaczęli od sabotażu, a skończyli na prowadzeniu akcji zbrojnych. Autor stopniowo opisuje nam każdego z nich, charakter, wygląd i domy, w których się wychowali. Uzmysławia nam jak bardzo się od siebie różnią i jednocześnie jak wiele ich łączy.



"Opowieść o wspaniałych ideałach braterstwa i służby, o ludziach, którzy potrafią pięknie umierać i pięknie żyć. "



Chłopacy są dla mnie wzorem w każdym calu. Postawy wobec samych siebie, swoich znajomych, rodziny i ojczyzny mówią o nich wszystko. Podziwiam ich za ich wiarę, nadzieję, odwagę i przede wszystkim za tą niesamowitą skromność. Jak wielką rzecz by nie zrobili, unikali podziwu jak ognia. Bronili się przed nim rękoma i nogami. Są moim autorytetem - bardzo chciałabym, choć w małym stopniu, w tej swojej szarej codzienności być tak wierna jak oni.


Czytając tą książkę marzyłam o tym, żeby chociaż na krótki czas przenieść się w ich świat. Strasznie podoba mi się to, z jakim szacunkiem się do siebie odnoszą, w jaki sposób rozmawiają, jakich słów używają... W ich ustach brzmi to tak naturalnie, niewymuszenie. Teraz trzeba by wiele się natrudzić, by tak mówić i tak się zachowywać. Powtórzę, że są dla mnie niedoścignionym ideałem.

Książka momentami jest bardzo wzruszająca. Czytając adnotacje, byłam w szoku ile cudownych osób straciliśmy podczas wojny. Byłam świadoma, że było ich dużo, ale nigdy tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy z ilości poległych osób.


Sądzę, że każdy z nas powinien ją przeczytać. Jest to naprawdę piękna, poruszająca książka. Polecam.;)

Weronika postanawia umrzeć

17:55 13 Comments A+ a-




Tytuł : Weronika postanawia umrzeć


Autor : Paulo Coelho


Wydawnictwo : Drzewo Babel


Liczba stron : 222


Cena : 15 zł


Ocena : 5/6





Po usłyszeniu nazwiska autora,często potrafimy już określić nasze wymagania wobec książki. Po Coelho oczekiwałam jakiegoś wstrząśnięcia, szoku, kaca książkowego, słowem czegoś co sprawiłoby, że mogłabym powiedzieć, że zasłużył na swoją sławę. Niestety, nie mogę. Zabrakło "tego czegoś".

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko, styl autora okazał się dla mnie zaskakująco prosty. Fabuła za to jest oryginalna, ciekawa. Główną bohaterką jest Weronika - piękna, młoda dziewczyna, która od życia dostała bardzo wiele. Mimo to, poznajemy ją w trakcie samobójstwa. Weronika nie miała problemów, jej życie było jednak monotonne i patrząc na powszechne zło, świadoma, że nie może mu zaradzić, czuła się bezużyteczna. Myśli samobójcze towarzyszyły jej od dawna, to była przemyślana decyzja. Mimo wszytsko dziewczynie nie udaje się zabić, ląduje w szpitalu psychiatrycznym. Dowiaduje się, że został jej tydzień życia z powodu choroby serca. Co innego samemu jest podjąć decyzję o odejściu, a co innego oczekiwać każdego dnia śmierci, która może ją zabrać ze sobą w każdej chiwli. Jak Weronika spędzi ostatnie dni swojego życia? Sprawdzcie sami. Mimo, że książka nie okazała się dla mnie jakimś przełomem, to skłoniła mnie do niejednej refleksji. Odnalazłam też w sobie coś szaleńca, który tkwi w każdym z nas.

Mimo zamierzenia autora, książka okazała się bardzo przewidywalna. Już po pierwszych stronach z łatwością domyśliłam się zakończenia. Nie zniechęciło mnie to jednak do dalszego czytania. I was również zachęcam. Dla mnie to taki przeciętniaczek - nie ziębi, nie grzeje, ale może komuś się akurat spodoba? ;)



Kadr z filmu "Weronika postanawia umrzeć".

Wiem, że został również nakręcony film na podstawie tej książki. Jakoś nie mam czasu za niego się zabrać. Może ktoś z Was go widział? Polecacie? 

English Matters

16:34 5 Comments A+ a-

 

Tytuł : English Matters


Wydawnictwo : Colorful Media


Cena : 9,50 zł


Liczba stron : 42


Ocena : 5+/6





Trzecia klasa, test gimnazjalny zbliża się wielkimi krokami. Jak mam się do niego dobrze przygotować? Zakuwać bezsensownie słówka? Wszycy wiedzą, że to ostateczna, najgorsza opcja.
Wiadome jest też to, że najłatwiej nauczyć się języka obcując z nim. Niestety, nie znalazłam sponsora, który wysłałby mnie na jakiś wyjazd do kraju anglojęzycznego. Zaczęłam więc działać na własną rękę. Postanowiłam skorzystać z oferty wydanictwa Colorful Media. Pomagają oni przy nauce wielu języków : hiszpańskiego, niemieckiego, angielskiego, francuskiego, rosyjskiego. Najbardziej zależało mi na nauce języka angielskiego, więc w ciągu kilku dni gazety trafiły w moje ręce.




Magazyn English Matters wydał mi się najodpowiedniejszy. Jest on wydawany raz na dwa miesiące, co pozwala na dokładne zapoznanie się z treścią gazety i przyswojenie sobie nowego słownictwa. Zdecydowanym plusem gazety jest również to, że artykuły dotyczą aktualnych kwestii. Ucząc się, zatem języka, poszerzamy również wiedzę na temat krajów anglojęzycznych. Zagadnienia są bardzo ciekawe i niebanalne. Poszerzamy wiedzę dotyczącą różnych dziedzin życia, m.in. techniki, psychologii, polityki, muzyki czy sportu. Warto nadmienić, że nie są to sztywne, drętwe wiadomości - wszystko pisane jest lekkim, przystępnym stylem. Kolejną zaletą magazynu jest to, że u dołu artykułu są podawane trudniejsze słówka - bardzo ułatwia to czytanie i zaoszczędza czas. Wydawnictwo zadbało również o naszą wymowę - jeśli chcemy się w tym podszkolić, wystarczy wpisać nas stronie internetowej magazynu specjalny kod podawany przy każdym z artykułów i odsłuchać. Lektor czyta bardzo wyraźnie i powoli.


Osobiście przeczytałam już trzy wydania tej gazety. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się, co można przeczytać w najnowszym numerze zapraszam  tu.  Zależnie od wydania, magazyn dzieli się na kilka działów, podstawowymi są:




  • NEWS - ciekawostki, zabawa, aktualności. 
  • PEOPLE & LIFESTYLE - tematy związane ze stylem życia, społecznością, znanymi osobistościami. Wszystko przedstawione z wielką precyzją, dobrym podejściem i dużą garścią ciekawych informacji. 
  • CULTURE - w tym dziale poznajemy bliżej kulturę i tradycję państw anglojęzycznych. Czytamy o artystach, kinie, teatrze, sporcie itp. W jednym z artykułów znalazłam również bardzo dokładne tłumaczenie tekstu piosenki Beyonce. Fajna sprawa. 
  • ENVIRONMENT - zagadnienia związane z ochroną środowiska
  • LEISURE - dopadła Cię nuda? Rozerwij się! W artykułach w tym dziale czytamy o pomysłach na spędzanie wolnego czasu, o rozrywce i naszym hobby. 
  • TRAVEL - w numerach gazet, które czytałam podróżowaliśmy m.in. po Falklandach, Indiach i Kubie. Dowiadujemy się nowych informacji o jednych z ciekawszych miejsc na kuli ziemskiej, przy czym wciąż się uczymy języka.  
  • VOCABULARY - tematycznie podane słówka do nauki, a także krzyżówki itp.
Raz na jakiś czas pojawiają się też wydania specjalne. W moje ręce trafiły wydania dotyczące jedzenia i picia w Wielkiej Brytanii oraz kina. Są to gazety minimalnie droższe od zwykłych wydań, jednakże zgłębimy tu dokładnie wiedzę na temat wybranej dziedziny.










 
Tytuł : StartUp

Wydawnictwo : Colorful Media

Cena : 8,50 zł

Liczba stron : 42

Ocena : 4/6



Kolejną gazetą tego wydawnictwa, którą miałam okazję przeczytać jest StartUp. Jak mówi wydawca, jest to najbardziej inspirują wszystkim na biznesie. Osoby, które jeszcze nie wiedzą, czego chcą - znajdą tu wiele inspiracji. Natomiast ci, którzy rozwijają już swój interes znajdą tu motywację do dalszej pracy i nauczę się wyciągać wnioski z porażek. W artykułach czytamy nie tylko o wielkich innowacjach  ( np. facebook, google), ale o ciekawych, początkujących pomysłach na biznes.





Mogę z czystym sumieniem polecić Wam to wydawnictwo, w swojej pracy są naprawdę dobrzy, rzetelni - wiedzą co robią. ;)


Za możliwość przeczytania gazet, dziękuję wydawnictwu : 





Bezpieczna przystań

14:16 10 Comments A+ a-



Tytuł : Bezpieczna przystań


Autor : Nicholas Sparks


Wydawnictwo : Albatros


Liczba stron : 423


Cena : 25,90 zł


Ocena : 3/6







Postanowiłam dać Sparksowi drugą szansę - w końcu zachwycają się nim miliony, namiętnie czyta go moja mama i bratowa... Czemu mi jest tak ciężko przebrnąć przez jego książki? Miałam nadzieję, że tylko "Noce w Rodanthe" tak powoli się rozwijają. Wówczas sądziłam, że książka tylko taka mi się wydaje przez kilkudniowe odstępy w czytaniu, jednakże najwidoczniej tym cechuje się jego styl pisania. Wiem, że za każdym razem warto czekać na zakończenie, bo sprawia, że nasze emocje napinają się do granic możliwości. Sądzę, że gdyby Sparks potrafił utrzymać taką atmosferę przez cały czas, stałby się moim ulubionym autorem ( tak jak Jodi Picoult ).

Urzekają mnie okładki książek tego autora, delikatnie nawiązują do treści , ale nie są oklepane.

Zachęcam Was do przeczytania jakiejkolwiek książki Sparksa, mimo mojej opinii, sądzę, że jest to naprawdę dobry pisarz. Zakończenia jego książek są wstrząsające i na pewno nie przewidywalne! Warto do nich dotrzeć nawet, jeśli fabuła jest nużąca. ;) Cenię go i sądzę, że kiedyś do niego wrócę. Sądzę, jednak, że lepiej będzie, jeśli ponownie przeczytam coś z tej półki za kilka lat.

A teraz nieco o fabule - Katie poznajemy, tuż po wprowadzeniu się do Southport. Szczęśliwie prowadzi tam normalne życie - pracuje w pobliskiej restauracji "U Ivana",  przyjaźni się z Jo i... flirtuje z przystojnym sklepikarzem Alexem. Przychodzi moment, gdy dziewczyna zaczyna rozumieć, że nie stworzy dobrego związku na kłamstwie. Wracają cienie przeszłości... Katie musi się otworzyć przed swoimi przyjaciółmi. Czy zdobędzie się na prawdę? A jeśli tak... to jak oni na to zareagują?



Zauważyłam, że książki tego autora bardzo łatwo się ekranizuje, dlatego powstało tak wiele filmów na ich podstawie. Owszem, niby ekranizuje się łatwo, ale niestety filmy nie spełniają moich oczekiwań. Mam wrażenie, że przy "Bezpiecznej przystani" poszli na ewidentną łatwiznę. Co prawda reżyser ma u mnie plusa, za własną inwencję twórczą - wiele wątków dodał, choć też wiele pominął, dużo wątków zostało też zmienionych - niestety nie na lepsze. Sądzę, że gdyby film bardziej opierał się na książce to byłby naprawdę ciekawy. Nie spodobało mi się też to, że rozterki bohaterów i ich barwne charaktery nie zostały dobrze przedstawione.  Przez co film jest zdecydowanie mniej interesujący.







Harry Potter i kamień filozoficzny

12:42 10 Comments A+ a-




Tytuł : Harry Potter i kamień filozoficzny


Autor : J.K. Rowling


Wydawnictwo :
Media Rodzina


Liczba stron : 318


Cena na okładce : 25 zł


Ocena : 5/6





Ostatnimi czasy Harry Potter kojarzył mi się tylko z niezliczonymi memami na kwejku. Pomyślałam: „Ola, co z Tobą?!". Pora odświeżyć pamięć i ponownie sięgnąć po owiane magią książki. Pamiętam, przeczytałam już raz całą czarodziejską serię - latem, pięć lat temu. I chociaż nigdy nie wracam do raz przeczytanych książek, tym razem zrobiłam wyjątek. Okazało się, że naprawdę niewiele pamiętam i bardzo często mylą mi się tomy!

Harry Potter to młody czarodziej, który wychowywał się wśród istot niemagicznych, nie świadom swojej przeszłości, przyszłości ani tego, jaki jest sławny oraz poważany w magicznym świecie. Od jego pamiętnych jedenastych urodzin wszystko się zmienia.

Dobrze, że my - do znudzenia przeciętni mugole, mamy kogoś takiego jak J.K. Rowling. Znakomicie oddaje czarodziejski klimat - nie ma się wrażenia przesycenia i natłoku magii. Wszystko jest dopracowane. Bardzo to cenię. Autorka ma bujną wyobraźnię, przy tej książce nie da się nudzić - bohaterowie są przeróżni, odznaczają się od reszty i wyglądem i charakterem. Bardzo umila to czytanie. Akcja jest wartka, mimo, że czytelnika "nie nosi" w napięciu, to książkę czyta się bardzo szybko. W moim przypadku najczęściej z ciepłym, pobłażliwym uśmieszkiem na twarzy. W pewnej chwili chłonęłam zafascynowana zdanie po zdaniu, ale był to w sumie jedyny taki moment. Podobał mi się niebanalny, oryginalny humor, którego nie poskąpiła autorka. Natomiast rozczarowało mnie zakończenie. Liczyłam na to, że gdy Potter znajdzie się w środku niebezpieczeństwa, autorka nieco nas przeciągnie, wszystko rozbuduje i urozmaici, wciągnie nas i przyniesie więcej emocji - nieco się przeliczyłam. Okazało się krótkie i niesatysfakcjonujące mnie, jako czytelnika.

Zastanawiam się czy wciąż trwający "szał na Harry'ego" nie jest związany tylko z ekranizacją.  Wątpię czy gdyby filmowa wersja książki nie okazała się takim hitem, to czy historie młodego czarodzieja byłyby nadal tak popularne. Przy okazji... ekranizacja jak to ekranizacja jest gorsza od książki. Nie oddaje klimatu, magii, odczuć, wiadomo. Jestem pewna, ze większość z Was się ze mną zgodzi! ;))

Dziewczyny

10:36 8 Comments A+ a-



Tytuł : Dziewczyny

Autor : Beata Stanisławczyk

Wydawnictwo : Studio Marka Łebkowsiego

Liczba stron : 195

Cena na okładce : 34,90 zł

Ocena : 4/6






Dziewczyny. Te dziewczyny dzielą się na dwa typy. Są te które czują się dobrze ze swoją pracą i są te, którą muszą pić i brać narkotyki, żeby pozbyć się lęków, kompleksów i wstydu. Prostytutki. Jak wygląda ich życie? Żeby móc o nich napisać autorka weszła w ich świat na ponad rok. Spisała wszystkie historie - szokujące, okrutne, a chwilami zabawne.

 Szacuje się, że w Polsce szeroko rozumiane, płatne usługi seksualne świadczy od 18 do 20 tysięcy osób. Są odsuwane na społeczy margines, nieakceptowane, nietolerowane. Takimi się gardzi i zawsze nasuwa się pytanie - po co to robią? Niektórzy nazywają je 'panie, które lubią seks'. Ale czy rzeczywiście tak jest? Barbara Stansiławczyk pokazuje ich świat, nie do końca taki jaki sobie wyobrażałam - pełen kompromitacji i leków. Dziewczyny zazwyczaj kierują się podwyższeniem swoich funduszy, które przy takiej pracy raczej nie są małe. Ponad 60% kobiet zajęło się prostytucją z uwagi na trudną sytuację materialną. Zazwyczaj traktują to jako krótkoterminową pracę. Warto wiedzieć, że liczną grupę prostytutek stanowią studentki, które w ten sposób opłacają swoją naukę i utrzymują się w mieście. A co jeśli chcą odejsć z branży? Zdarza się, że ich szefowie posuwają się do szalonych, szantaży o jednym z nich dowiadujemy się już z pierwszych stron ksiażki.

Autorka przy pomocy Michała - jej przewodnika po świecie płatnej miłości zdradza nam jeszcze więcej szokujących szczegółów życia prostytutek. Michał jest jej dobrym kolegą, który otwarcie przyznaje się do korzystania z usług Dziewczyn, pozwala im pomieszkiwać w swoim mieszkaniu, finansuje naukę, chodzi z nimi do teatru, zabiera na wycieczkiJest on jednocześnie bohaterem ksiażki. Opisywana jest tam jego historia przyjaźni z prostytutkami. Przyjaźni. A co by się stało, gdyby zakochał się w którejś z nich? Są to w końcu mistrzynie flirtu. Otóż tak się właśnie zdarzyło. I co w takim przypadku? Przecież prostytutką jest się przez całe życie, tak jak alkoholikiem czy narkomanem.

W tej książce prostysyucję poznajemy z różnych perpektyw - klienta, doświadczonej prostytutki, dziewczyny, która pierwszy raz, nieświadoma niczego idzie do pracy, ekskluzywnej prostytutki i poniekąd właścicieli burdeli.
A kim właściwie są ekskluzywne prostytutki? To kobiety w więkoszości wykształcone, po studiach, są niesamowicie przebiegłe - umiejętnie wykorzystują swoja atuty, potrafią namiętnie kusić mężczyzn. One nie żebrzą o miłość, to damy o którą trzeba zabiegać. Przyciągają i odpychają mężczyzn w tak umiejętny sposób, że Ci szaleją na ich punkcie. Takie kobiety potrafią zarobić 10-20 tys miesięcznie.

Musicie wiedzieć, że to książka faktu. Wszystkie postacie, historie, rozmowy, listy i SMS-y rzeczywiscie miały miejsce. Autorka chorniąc jednak, prywatność swoich znajomych pozmieniała imiona i nazwy niektórych miejscowości. Aby zdobyć wszystkie informacje Barbara Stanisławczyk była przez kilka lat powierniczką Michała i Dziewczyn. Gotowała im obiady, chodziła z nimi na babskie wieczory, a nawet odwiedzała je w pracy. Sama autorka jest polską dziennikarką, reportażystką i pisarką. W 2002 roku znalazła się na liście piećdziesięciu najbardziej wpływowych kobiet w Polsce. Tematy przewodnie jej książek są bardzo trudne i ciężkie.

Podsumowując ksiażka jest bardzo dobrze napisana - prostym językiem wprowadza czytelnika w ten okrutny świat. Dla niektórych osób, może być nieco zbyt drastyczna, bo jak łatwo się domyśleć, jest tam nie mało scen erotycznych. Znajomi biorąc tą książkę do ręki, wybłuczali oczy i mówili  - "Co Ty czytasz?!". Tak, początkowo sama nie byłam pewna czy chcę to czytać. Jestem bardzo młodą, wrażliwą osobą, jednakże zwyciężyła we mnie chęć poznania ich świata. To mama podsunęła mi w bibliotece tą książkę, wiedząc, że lubię "ciężkie" tematy.


 "Dziewczyny" to książka opowiadająca nie tylko o prostytucji, ale też, a może przede wszystkim, o samotności, potrzebie bliskości i niespełnionych pragnieniach.




Pisząc recenzję, korzystałam z tych stron :
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prostytucja#Dane_statystyczne_dla_Polski
http://www.stanislawczyk.pl






Podróżnik WC, wydanie II poprawione

21:50 12 Comments A+ a-



Tytuł : Podróżnik WC, wydanie II poprawione

Autor : Wojciech Cejrowski

Wydawnictwo : Poznaj Świat

Liczba stron : 252

Cena na okładce : 41 zł.

Ocena : 5/6






Tą książkę już kiedyś można było znaleźć na półkach księgarni. Ba! Nawet całkiem dobrze się sprzedawała. Nakład się skończył, a autor byl zdecydowanie przeciwny wznowieniu. Dlaczego? Czytelnicy wysyłali wiadomości, prosili, namawiali. Wydawaca również nakłaniał. Wszystkim zależało, oczywiście nie licząc samego WC. 
"(...) 'Podóżnik' był pierwszy i nieporadny; że za mało w nim było dialogów, że był za cienki, trochę zbyt zadufany w sobie..."
Cejrowski twierdził twardo, że nie wznowi wydania. Kiedy jednak zobaczył, że na aukcjach internetowych książka ta chodzi za nie małe pieniądze, zmienił zdanie. Zabolało go to, że ktoś później może odłożyć ksiażkę z niesmakiem, niezadwolony i nieusatysfakcjonowany. Postanowił, że stworzy wydanie drugie, poprawione.


 Książka, którą przeczytałam opiera się na spisywanych "na gorąco" notkach o historiach, przemyśleniach, przygodach, informacjach i skrótach myślowych. Później autor to rozbudował, uzupełnił, poprawił i... gotowe. Cejrowski opowiada o swoich historiach zabawnie i pouczająco, co naprawdę zachęca do lektury i jest niewątpliwie dużym atutem tej książki. Znajdują się tu dodatkowe podrozdziały, wyróżniające się brązowym tłem, w których WC przybliża nam dokładnie historię, kulturę i zwyczaje danego kraju. Przy jednym z nich nieźle się uśmiałam. :))
Wojciecha Cejrowskiego zna chyba każdy, ale zanim poznaliśmy go w telewizji z "Non Stop Kolor" czy też "WC Kwadrans" to on zdążył już zjeździć wszystkie kraje latynoamerykańskie! Trzeba przyznać, że Wojciech Cejrowski jest szalenie dobry w tym co robi. W swojej książce używa prostego języka, potrafi zainteresować, omija niepotrzebne wątki, a wzbogaca ją o ciekawostki. W książce znajduje się bardzo dużo zdjęć z podróży. 
Przy każdej kolejnej opisywanej historii przekonujemy się o zaradności, stanowczości i inteligencji autora. Łatwość z jaką zawiera kontakty z tubylcami wprowadza w murowane zdziwienie! Na sam początek nauki języka, jak mówi, najważniejszą sprawą jest umiejetność targowania się, przeklinania (w jednej z opowieści okazuje się, że niezwykle ważne!) oraz żartowania. Cejrowski nie wstydzi się omyłek, gestykulacji, tzw. dukania - nic mu nie przeszkodzi w tym, by zawżeć nową znajomość. WC odznacza się wielką odwagą, chociaż nie jestem pewna czy on to zauważa. Możnaby to raczej nazwać przebiegłością, bo w duchu strasznie się boi, ale sytuacja w jakiej się znaduje nie pozwala, by okazać swoje emocje. Wówczas idzie za głosem rozsądku, intuicją. 
Musicie wiedzieć, że nic nie powstrzyma go przed wyjazdem jaki sobie zaplanował. A tymbardziej brak pieniędzy! Nie raz udał się w podróż na jeden uśmiech. Zdawał się na swój urok osobisty, uprzejmość mieszkańców, wcześniej już wymienioną przebiegłość i okoliczne prace. Łatwo i szybko najmował się do prac, gdzie przy okazji poznawał kulturę kraju i zarabiał na swój dalszy pobyt. Miejsca, które wybierał sobie na wyprawę należą do bardzo ciekawych, ale trudnych, patrząc na warunki. To jednak, podobało mu się najbardziej. Miał w sobie duszę odkrywcy. Cejrowski dużo od siebie wymaga, nigdy niczego sobie nie ułatwia - twierdzi, że wówczas nie czuje satysfakcji z odwiedzenia danego miejsca. Trzeba wiedzieć, że jest bardzo stanowczy i za wszelką cenę dopina swego. Cechuje go również poczucie humoru - lubi opowiadać kawały i otaczać się zabawnymi ludźmi. WC jest również bardzo religijny, stara się - nawet w podróży - w każdą niedzielę naleźć się w miejscu gdzie czytają Pismo Święte. Bardzo to u niego cenię, natomiast zniesmaczyło mnie nieco to jak odbiera Niemców. Ma za złe obywatelom tego kraju, że przed laty napadli na Polskę. Pisze o nich bardzo negatywnie, podkreśla ich przywary - widać, że nie darzy ich sympatią. A przecież nie można wszytskich mierzyć jedną skalą! 
Autor zachęca nas do samotnych wypraw. Zawsze jeździmy grupowo - bo raźniej. Warto, jednak choć raz pojechać gdzieś samemu. Odizolować się od ludzi, dać upust samemu sobie, móc być sobą, pozwolić swoim myślom wejść na wolny tor - niech biegną. Może to dla niektórych ciekawa propozycja - szczególnie, jeśli ktoś czuje się przemęczony, potrzebuje wytchnienia od innych. Jednak nie dla mnie - podczas samotnej wyprawy czułabym się nieswojo, bałabym się i śmiertelnie bym się zanudziła. We dwójkę zawsze ciekawiej. Póki co poszukuję wrażeń a nie spokoju duszy. ;))
Przyznam się, że dla porównania chętnie przeczytałabym pierwsze wydanie książki. Ciekawi mnie bardzo, bo podobno są tam... krępujące, szalone zwierzenia WC. Może być ciekawie! ;) Niestety nie stać mnie na taki wydatek... Jakoś przeżyję. Polecam Wam za to drugie wydanie, jest naprawdę ciekawe. To pierwsza książka podróżnicza jaką przeczytałam i jestem zadowolona. Warto wziąć do ręki. 

A Wy? Czytałyście jakąś książkę podróżniczą? Polecacie? Co sądzicie o samym Wojciechu Cejrowskim? Lubicie go oglądać, czytać, a może wręcz przeciwnie?
Przy okazji zdradzę Wam małą tajemnicę, planuję skromne rozdanie książkowe. Nie wiem jednak, kiedy się odbędzie, póki co zbieram fundusze. ;)) Musicie uzbroić się w cierpliowść, mam nadzieję, że będzie warto! 







Z potrzeby serca, opowieści o chwilach ważnych

14:17 2 Comments A+ a-



Tytuł : Z pottrzeby serca, opowieści o chwilach ważnych

Autor : Bettie B. Youngs

Wydawnictwo : Diogenes

Liczba stron : 224

Cena na okładce : 26 zł.

Ocena : 4/6







Czasami, żeby zacząć żyć potrzebujemy porządnego kopa w tyłek, a czasem wystarczy z pozoru nic nie znacząca informacja, by dać nam do myślenia. O takich sytuacjach pisze nam w swojej książce Bettie Youngs.

W książce znajdujemy 27 opowiadań, które opisują sytuacje z którymi spotkała się sama autorka. Każde z nich porusza inny temat, z pozoru wszystkim nam znany, a jednak... Poprzez wszystkie sprawy, z jakimi się spotyka autorka, woła do nas, czytelników : "spróbujcie dostrzec ludzi wokół siebie, wyzwólcie dobro ukryte w sercu, współodczuwajcie i starajcie się pomóc... a pomożecie także sobie".
Nie sposób się nie zgodzić z tymi słowami. Kiedy podajemy pomocną dłoń potrzebującej osobie, czujemy się potrzebni.

Kolejny raz sięgam po ksiażkę z przypowieściami poruszającymi serce. Wcześniej cyztałam już "Balsam dla duszy". Warto czasami sięgnąć po taką literaturę, by otworzyć swoje serce dla innych, inaczej spojrzeć na świat, zmienić - na lepsze - swoje poglądy. To idealny wybór na letnie dni - położyć się z ciekawą, lekką książką na kocu, chwytać leniwie promienie słońca. Zachęcam. ;))


Bidul

18:46 9 Comments A+ a-









Tytuł : Bidul

Autor : Mariusz Maślanka

Wydawnictwo : Świat Książki

Liczba stron : 253

Cena : 29, 90 zł.

Ocena : 4/6








Bardzo trudno jest pisać o skomlikowanych, wręcz patologicznych sytuacjach. Nie jednemu z nas zdarzyło się czytać książkę, w której został poruszony np. problem alkoholizmu, gwałtów, młodzieńczego buntu przez nieodpowiedniego autora. Bardzo źle się czyta treść, w której autor wysunął błędne wnioski, słabo obrazował, przekoloryzował problem lub pomiał ważne wątki. Zdarza się, że pisarz nigdy nie miał kontaktu z problemami jakie spotykają jego bohaterów i wie tyle samo lub nawet mniej od przeciętnego czytelnika. Na szczęście ta książka do takowych nie należy. Mariusz Maślanka w wieku dziesięciu lat zamieszkał w domu dziecka. Już na samym początku chciałabym Wam zdradzić pewien sekret : choć nigdzie nie jest powiedziane, że "Bidul" to jego autobiografia to wiele wątków jest zaczerpniętych z jego własnych doświadczeń. Czytając tą notkę, którą autor napisał sam - o sobie, doznałam olśnienia : główny bohater, Borys to Marcin. Zgadza się prawie każda informacja. Snując domysły, sądzę, że Maślanka celowo nie nazwał tego autobiografią, ponieważ dzięki temu mógł puścić wodze fantazji i dodać kilka wątków. Ponadto jak sam mówi chciał jakotako zachować anonimowość. Niestety nie udało mu się :

 "Trochę żałuję, że nie debiutowałem pod pseudonimem, zastanawiam się, jak by to wtedy było. Nie jestem zadowolony z wielu informacji, które zostały rozpowszechnione bez mojej wiedzy. (...) Dopiero z okładki książki lub z recenzji wielu moich znajomych dowiedziało się, że ja się tam wychowywałem. Nigdy z nimi o tym nie rozmawiałem, zawsze były ciekawsze tematy". 

 Borys Mleczko - dziesięcioleteni chłopiec to główna postać książki. Poznajemy go, gdy jedzie wraz ze swoim rodzeństwem wprowadzić się do pogotowia opiekuńczego. Tam styka się z brutalnym światem młodzieńczego buntu. Zachowanie, chłopców i dziewcząt, którzy nie mając wzorców wychowawczych, ocieka agresją, erotyką i fałszem. Przekonujemy się o tym już przy pierwszych stronach. Na samym początku autor przygotował nam niezłą dawkę emocji. Słyszałam, że osoby bardzo wrażliwe nie były w stanie przebrnąć przez tą książkę. Trzeba przyznać, że treść szokuje. Jest przecycona wulgaryzmami i wprost opisaną seskualnością młodzieży.

Bohater zdecydowanie odstaje od reszty wychowanków bidula. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Wiadomo, środowisko zawsze ma jakiś wpływ i pociągnęło go za sobą. Sądzę, że jeżeli Borys trafiłby na prawdziwy dom, mógłby wiele w życiu osiągnąć. Dużo czasu spędza w bibliotece, czyta gazety i książki o Indianinach. Interesuje go historia, geografia - głównie rysowanie map i wojen. W czasie wolnym gra też w piłkę nożną. Cwanie unika kontaktu ze starszymi chłopakami, tak by im nie podpaść. Jest przebiegłym, intelignetym chłopakiem. Niestety, dom dziecka zniszczył jego potencjał. Żegnamy się z Borysem, gdy ten ma już dwadzieścia lat i wyprowadza się z placówki. Postanawia odnaleźć swoje szczęście i wyrusza w świat.

Warto wiedzieć, że ta książka to powieść epistolarna. To znaczy, że narracja pierwszoosobowa przeplata się z listami. Są to "Listy do Nikogo". Borys pisze je co jakiś czas - dobrym pomysłem było przedstawienie ich z błędami. Wydają się bardziej realne.  Co do narracji - bardzo denerwowały mnie powtórzenia i zdania złożone z "gdyż" lub "ponieważ". Brzmiały jak wyrwane z opowiadania z podstawówki.

Mariszu Maślanka mówi o sobie w ten sposób:
"Nigdy nie czułem się pisarzem, zawsze czułem się malarzem"

A oto dwa z jego dzieł :






Książka otworzyła mi oczy na wiele spraw i tak jak dotąd (taka młoda, nieświadoma) sądziłam, że domy dziecka to dobre rozwiązania... tak teraz jestem przerażona. Po wydaniu książek przez Mariusza Maślankę, więc zaczęło się mówić o tego typu instytucjach i wielu osobom otworzyło to oczy. Między innymi mi. Bardzo za to dziękuję.



Polecam i pozdrawiam serdecznie, Kropka.



Dom nad rozlewiskiem

23:40 8 Comments A+ a-






Tytuł : Dom nad rozlewiskiem

Autor : Małgorzata Kalicińska

Wydawnictwo : Zysk i S-ka

Liczba stron : 494

Cena : 32,90

Ocena : 2/6








Polskie bestsellery mają to do siebie, że lubią zawodzić. Zadowalają zwykłych czytelników swoją prostotą. Jednak, jeżeli sięgnie po nie czytelnik, który stawia wymagania nieco wyżej i oczekuje po książce głębi, przekazu lub chociaż ciekawej fabuły - zawiedzie się. Tak jak ja. Ponad sto tysięcy sprzedanych egzemplarzy? To do czegoś zobowiązuje. Liczyłam na ciepłą, pełną miłości i naszego, swojskiego spokoju książkę. Po "Powrotach nad rozlewiskiem" oczekiwałam fenomenu! Zawiodłam się.

"Czy są takie babcie i takie domy jak w tej powieścia? Są. Każdy może taki dom zbudować i nadać mu taką aurę. Naturalnie to rola nas, kobiet : babć, mam, córek i wnuczek - budowanie atmosfery domu Rodziny. Tak już jest i już! Naśladownictwo jak najbardziej polecam. W czasach, gdy wszystko idzie Wam ciężko, pod górkę, kiedy czujecie się niedokołysani, zmęczeni i nostalgiczni zajrzyjcie nad Rozlewisko. Poczujcie zapach herbaty z cytryną parzonej dla Was przez Gosię, może dostaniecie miskę rosołu i klucz do morelowego pokoju, w którym odpoczniecie... Opowiecie Waszą historię, albo posłuchacie o tym, co się dzieje nad Rozlewiskiem. " 

Główna bohaterka - Małgosia - po przekroczeniu czterdziestki stwierdza, że jest do niczego, wszystko jej się wali i to w tempie prędkości światła. Popada w depresję i załamuje rodzinę. Teściowa, która albo ma już serdecznie dość jej mazgajenia albo z dobrego serca postanawia jej pomóc, radzi by ta spotkała się z matką z którą straciła kontakt jako mała dziewczynka. Więc wyrusza pełna nadziei i niepokoju z brudnej, ponurej Warszawy na Mazury, do barwnego Pasymia, gdzie zaczyna się zupełnie nowa historia Gosi. I tu się zatrzymajmy, bo nie chcę Wam opowiadać fabuły, która toczy się szybko, bez "zbędnego" wgłębiania się w uczucia postaci, analizowania zachowań i sytuacji. Książka jest zwięzła w słowach, zupełnie jakby sama sytuacja była ważniejsza od tego, jak się ją przedstawi czytelnikowi. Wygląda to na potok myśli, wyrwanych z konteksu, nie miejących spejcjalnego sensu. I to aż razi oczy. Kłuje tym uogólnieniem.

Autorka przedstawia Małgorzatę jako osobę inteligentną, kulturalną, wykształconą, z dobrymi wzorcami wychowawczymi i chyba próbuje nam wmówić, że jest to osoba zrównoważona, która potrafi na spokojnie podjemować przemyślane decyzje. Czytając jednak książkę, odczuwam wrażenie wręcz odwrotne. Pochopnie podejmuje decyzje, jest niekonsekwenta i nie trzyma się swoich postanowień. Ponadto nie stroni od przekleństw. Jej myśli i zachowania czasami są wręcz niesmaczne i zdecydowanie nie przystoją osobie, na którą prawdopodnie chciała wykreować ją autorka. Mam wrażenie, że miałabyć to dorosła, zrównoważona kobieta, która ostatnio chętniej korzysta z małych odskoczni. Z tym, że małe odskocznie zaczęły przekraczać granicę wyczucia. 

Ponadto chciałabym zwrócić uwagę na, w pewnym sensie, bezuczuciowość pani Małgorzaty. Zauważyłam, że zdecydowanie bardziej przejęła się śmiercią krowy niż małego dziecka. Nie wywarło na nią zbytniego wrażenia nawet rozstanie z mężem. Owszem, zrozumiałe jest to, że od dawna ich już nic nie łączyło, jednakże autorka wieeele pomija. Głównie opisów przeżyć wewnętrznych, które co jak co, ale w książce są bardzo ważne.

Plusem książki jest popularyzowanie wsi - jej krajobrazu i klimatu.Szczególnie przypadło mi to do gustu - bo sama jestem wiejska. I znam wszystkie uroki wsi zaczynając od kolorowych liści jesienią, kończąc na wszechobecnym błocie. Ale to ma swój urok, napawa radością i ma się poczucie wewnętrznej harmonii.

Chciałam przeczytać wszystkie trzy części trylogii, ale nie chcę się narażać... Nie sięgnę po kolejną. I tak chyba będzie lepiej.



Serial oglądałam i przyznam, że mi się podobał. Jednak teraz, gdy obejrzałam dla przypomnienia i odświerzenia pamieci kilka pierwszych odcinków... Jestem w szoku dla samej siebie. Ja? Naprawdę ja to oglądałam? Serial wydaje się jeszcze mniej ciekawy od książki. 



Dłuugo, naprawdę szalenie długo czytałam tą książkę. Nauka mimo wszystko zobowiązuje, a treść książki jakoś nie porywała mnie, więc szło mi naprawdę opornie. Ale już wystawione są oceny, mam więcej czasu, więc w najbliższym czasie możecie liczyć na recenzję "Bidula" Mariusza Maślanki. No, chyba, że... Jakieś przeciwności losą mi nie pozwolą wywiązać się z obietnicy. Chyba mnie nie zabijecie, co? ;))



Przegryźć dżdżownicę

09:01 8 Comments A+ a-





Tytuł
: Przegryźć dżdżownicę

Autor : Katarzyna Grochola

Wydawnictwo :
Do

Liczba stron : 83

Cena :
13,50

Ocena : 3/6






Katarzyna Grochola jest najpopularniejszą autorką polskiej literatury obyczajowej. ”Przegryźć dżdżownice” jest pierwszą książką Katarzyny Grocholi, została ona wydana w '97 roku.

W książce autorka, bardzo wnikliwie opisuje zdradę, wszystkie emocje i myśli targające główną bohaterką - Asią.











Związki wszystkich w okół są toksyczne, niezdrowe, nieszczere i co rusz kończą się rozstaniem. A ona pęka z dumy, że ma takiego kochanego mężczynę. Romantyk. No, tak. Przystojny. Też. Nie jedna pocięłaby się o takiego faceta przy boku. A on sobie wybrał ją i będą żyć razem przez kolejne pięćdziesiąt sześć lat i patrzeć jak rosną ich brzozy. Tak bardzo ją kochał, a ona jego. Miłość jak z bajki. Ale los po raz kolejny płata figla, bo przecież nic nie może wiecznie trwać. Co zesłał los trzeba będzie stracić...

" Żeby tak zasnąć i obudzić się za jakiś czas. Żeby już było po wszystkim. Żebym nie musiała pamiętać. Żebym mogła normalnie żyć. Żeby już tak nie bolało. Żeby się obudzić bez tego." 


 O zdradzie, jak to zazwyczaj bywa, Asia dowiaduje się ostatnia. Świat sie wali. Autorka książki trafnie opisuje wszystkie obawy i myśli bohaterki. Historia kobiety porzuconej, zdradzonej, o zszarganym uczuciu, podeptanych obietnicach, o prozie życia. Jak się przykro okazuje - to nie bajka, to życie. Grochola nie boi się używać ostrych słów, wulgaryzmy sypią się jak z rękawa. Książka jest pisana potokiem słów Asi, a kto w jej sytuacji myślałby o ładnym wysławianiu się?

"Szybko posuwam się w stronę maniakalno-depresyjną, z bladoniebieskim odcieniem schizofrenii."

Książka jest pisana w dość oryginalny sposób i zdecydowanie różni się od reszty książek autorki. Niestety ten styl do mnie nie przemawia i to on wpłynął na moją ogólną ocenę książki. To opowiadanie daje naprawdę dużo do myślenia i przedstwia rzeczywisty tok myślenia osoby zdradzonej. Nikomu nie odradzam czytania tej książki, jest bardzo dobra. Mi się nie podobała tylko stylistycznie. ;))



___________________________________________________________


Tak przy okazji, zapraszam Was tutaj :
http://www.dogomania.pl/forum/threads/242410-23-psy-jadą-do-Radys-Mamy-trzy-tygodnie-aby-je-uratować?s=0ef4f44cec4c8ae06985756d4ce7b775
Piękna akcja, oby udało się uratować jak najwięcej psów! ;))












Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu