W naszym domu
Tytuł : W naszym domuAutor : Jodi Picoult
Ocena : 10/10
Recenzja :
Kiedy twoje dziecko nie jest w stanie spojrzeć ci w oczy,
czy oznacza to, że jest winne najgorszej zbrodni?

Emma Hunt - matka Jacoba, jego młodszy brat Theo i prywatna instruktorka umiejętności społecznych - Jess Ogilvy pomagają mu przy codziennym życiu. Emma wspaniała matka, która stara się nie pokazywać słabości kocha nad życie swoich synów. Mimo swoich starań, nie potrafi spełnić wszystkich wymagań Theo i pomóc mu w jego problemach, ani nie może być z Jacobem na każdym kroku.
"Prawdziwa matka nie słucha z pokorą i wstydem, kiedy jakaś starsza pani w kolejce do kasy nieproszona zaczyna ją pouczać, jak należy radzić sobie z dzieckiem, które wpadło w histerię. My, prawdziwe matki bierzemy krzykacza, sadzamy go w koszyku babci od dobrych rad i mówimy -Świetnie. Może pani poradzi sobie lepiej.”
Mimo tych wszystkich problemów... Co się stanie, gdy policja znajdzie zwłoki Jees Ogilvy? I co się stanie gdy ukochana, tęczowa kołdra Jacka znajdzie się na mniejscu zbrodni? Co sie stanie? Tego się dowiecie po przeczytaniu książki. A naprawdę warto!
Ode mnie: Jak już wiecie Jodi to moja ulubiona autorka. To jest jedna z jej lepszych książek, chociaż się wahałam nad posatwieniem 10. Ale zasługuje na to. ;)
Prawdziwa matka umie przyznać, że egzamin z macierzyństwa łatwiej oblać, niż zaliczyć... Śpij spokojnie, prawdziwa matko. Jeśli masz wątpliwości, czy jesteś dobrą mamą, to znaczy, że nią jesteś.
Całym serduchem pokochałam Emmę. Rozwódka, pracująca w gazecie z dwójką dzieci na utrzymaniu. W dodatku jedno jest chore na autyzm, a drugie jak się później okazuje okrada domy. Panna Hunt jest zupełnie sama, nikt jej nie pomaga. Były mieszka zdecydowanie za daleko, a poza tym wcale nie spieszy mu się, żeby odwiedzić swoje dzieci. Ma teraz nowe - ładne, mądre i z d r o w e. I żonę - piękną, zaradną.I dom - duży, bardzo duży. Początkowo gorąco chciałam, żeby związała się z policjantem, którego poznała przy sprawie Jess. Jednak w jej oczach stracił już całe zaufanie. W moich nie. Był na służbie, postąpił słusznie. Emma to wzór do naśladowania. Jest wspaniała i wybaczcie, że piszę teraz tylko o niej. Ale w pełni an to zasłużyła. Zdecydowanie! Czytajcie to kochani, bo jak nie... znajdę Was. ;))
Kropka.