Z krwi i kości

21:41 5 Comments A+ a-

Kochani! Od dziś będziecie mogli czasem przeczytać tu recenzję drugiej osoby - mojej bratniej duszy- mojej cioci. Podobno jesteśmy bardzo podobne. Nie zaprzeczamy. Na pewno łączy nas niewinnie słodka miłość do książek. A owoce tej miłości będą pojawiać się tutaj. W formie recenzji. Moje już znacie, czas poznać zdanie cioci Uli na temat książek.


Tytuł : Z krwi i kości


Autor : William Lashner


Cena z okładki : 39, 90 zł


Liczba stron: 448


Wydawnictwo : Akurat


Ocena : 4/6




Jeszcze zanim zacznę pisać o „Z krwi i kości” William’a Lashner’a, chciałabym powiedzieć, jaki jest mój wyznacznik dobrej książki : po pierwsze sympatia do bohatera, muszę poczuć swoistą chemię, po drugie gdy odkładam ją na półkę, po przeczytaniu kilku rozdziałów, myślę o tym jakie będą dalsze losy i nie mogę doczekać się chwili kiedy do niej wrócę.
 
"Życie Kyle’a Byrne’a legło w gruzach”- taki jest początek książki, w której bohater wzbudza moje współczucie bo ojciec, którego tak naprawdę nie znał umiera. I ten początek mnie kupił - dwunastolatek traci ojca, scena na cmentarzu w trakcie pogrzebu, po prostu chwyta za serce. Życie Kyle’a po śmierci ojca, a potem matki jest raczej równią pochyłą, narysowany jest obraz chłopaka, którego szczerze nie polubiłabym w realu. Kyle traci rodzinny dom, bo nie płacił rachunków, wolał piwo i dziewczyny. Na tym etapie biłam się z myślami czytać, nie czytać, czytać , nie czytać…. CZYTAĆ.
William Lashner zaczął tak operować moimi emocjami, że nie mogłam przestać czytać. Akcja w której Kyle’a rozpoczyna własne śledztwo jest tak naprawdę krokiem milowym w książce, początkiem w którym poczułam, że to jest to. Śledztwo w sprawie śmierci wspólnika jego ojca jest jednocześnie dla młodego Kyle’a rozliczeniem się z przeszłością. Akcja godna kryminału, ale nie pozbawiona romansu, skomplikowane relacje rodzinne, po prostu „życie w pigułce”. Mnie najbardziej zafascynowała przemiana jaka zaszła w Kylu, autor bardzo sprytnie buduje jego portret psychologiczny. William Lashner zaskoczył mnie sylwetką czarnego charakteru, ale jak, to już musicie sprawdzić sami…
Bardzo długo się zastanawiałam jaką etykietę można by przypiąć tej książce i dotarło do mnie, że jest to taka literatura, w której każdy coś dla siebie znajdzie. Książka jest napisana w sposób prosty i lekki, łatwo się ją czyta (nie jest męcząca), ale przy tym nie trąci banałem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu