#3 Dyskuje blogowe Book/ebook/audiobook

21:15 9 Comments A+ a-

Do niedawna obcowanie z literaturÄ… kojarzyÅ‚o siÄ™ tylko i wyÅ‚Ä…cznie z książkÄ… - kolorowÄ… okÅ‚adkÄ…, szelestem stron i niepowtarzalnym zapachem. Teraz natomiast można zauważyć znaczne uÅ‚atwianie czytania dla czytelników bardziej "zalatanych" lub tych lubiÄ…cych gadżety. 


Czytnik ebook jest dla mnie czymÅ› zupeÅ‚nie niedostÄ™pnym. MiaÅ‚am go w rÄ™ku raz, (przy okazji spotkania z mojÄ… ciociÄ…) ale nigdy nie miaÅ‚am okazji z niego korzystać. WywoÅ‚aÅ‚ u mnie masÄ™ pozytywnych emocji - byÅ‚ elegancki, Å‚adny, lekki, dostosowany, praktyczny ale... na pewno bym go nie kupiÅ‚a. Mimo wielu oczywistych zalet ma też niestety ogromne wady. Po pierwsze nigdy w życiu elektronika nie zastÄ…pi mi książki. Dotyku kartki, zapachu, możliwoÅ›ci poczucia i zobaczenia jak wiele stron już za mnÄ…, a ile przede mnÄ…. DrugÄ…, bardzo ważnÄ… dla takich sknerusów jak ja, wadÄ… jest dostÄ™pność ebooków. W bibliotekach nie ma ich tak wiele jak bym chciaÅ‚a, a w tych z których ja korzystam wÅ‚aÅ›ciwie wcale. Książek nie kupujÄ™ nigdy, albo raz na kilka lat. Szkoda mi pieniÄ™dzy, skoro mam możliwość czytania bez wydatków. WiÄ™c korzystanie z czytnika byÅ‚oby dla mnie zbyt kosztowne. 


Z audiobookiem miałam do czynienia w dzieciństwie, kiedy to słuchałam kilku kaset Kubusia Puchatka, opowieści o Janku i Marianku, Lisku Chytrusku, Bazyliszku i Królewnie Śnieżce opowiadanej cudownym głosem Cezara Pazury. Kochałam te bajki opowiadane magicznymi głosami z piękną muzyką, która ożywiała całą historię. Muzyka potrafiła w znacznym stopniu umilić słuchanie, na przykład kiedy musiałam przetrwać przez lekturę "W pustyni i w puszczy". Gdy słuchałam audiobooka z rytmicznymi uderzeniami w bęben lektura naprawdę mi się spodobała. Teraz audiobooków już nie słucham, nie mam żadnych z takich, które by mnie zainteresowały. Nie sądzę, że miałabym nawet na nie ochotę. Obawiam się, że teraz podczas słuchania nie wiedziałabym co ze sobą zrobić. Kręciłabym się, chciała czymś zająć ręce, wzrok, wszystko. Mimo to, już
szybciej bym się skłaniała do aubiobooków niż ebooków. Chętnie zapoznałabym się np. z jakimiś podczas długiej jazdy - to dobre rozwiązanie, kiedy oczy Ci się szybko męczą, a pojazdem telepie na wszystkie strony i nie możesz czytać albo prowadzisz.


U mnie wciąż bezkonkurencyjnie wygrywa książka, a u Was?



Źródła zdjęć :
http://abcinwestowania.wordpress.com/2011/03/15/audiobooki-inwestycyjne/
http://blogiceo.nq.pl/szkolazplusem/2013/03/05/e-book-fnin-i-cos-jeszcze/

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu