Koronkowa robota, Pierre Lemaitre
Od pierwszych stron Pierre Lemaitre serwuje nam z francuską dostojnością sporą porcję emocji. Wykreowana przez autora rzeczywistość jest brutalna. Chociaż to słowo wydaje się być zabawnie delikatne i nieodpowiednie do określenia rozczłonkowanych ciał przybitych do ścian. Sceny są naprawdę cholernie makabryczne, a autor skrupulatnie dobierając słowa opisał je do bólu realistycznie. Pojawią się przed oczami w najmniej chcianym momencie - na spacerze, w łazience i gdy siedzę sama w domu.
Głównym bohaterem jest komisarz paryskiej policji - Camille Verhoeven. Nie jest to typowy stróż prawa, wyróżnia go przede wszystkim osobowość i wzrost. Będąc nieprzeciętnie niskim mężczyzną niejednokrotnie
spotkał się z pogardliwym spojrzeniami i komentarzami. Jednocześnie właśnie dzięki takim zachowaniom jego charakter stał się żelazny, a on sam poważany w całej Francji. Społeczeństwu dał się poznać jako nieugięty mężczyzna z zasadami, natomiast prywatnie rozczula go jego żona z krągłym brzuchem, nosząca pod sercem ich wspólne szczęście.
Ostatnie dwa miesiące ciąży to czas, który Camille powinien w pełni poświęcić Irenè, jednak na skutek wydarzeń w pracy przebywają ze sobą coraz mniej. Tym bardziej, że każdy krok komisarza śledzi wyjątkowo wścibski i nadgorliwy dziennikarz. Ostatnie, wyjątkowo okrutne morderstwo spędza mu sen z powiek, zakrząta myśli i zabiera codzienność. Zabójca inspirując się klasycznymi kryminałami morduje kolejne ofiary na wzór zbrodni opisanych między innymi w "Czarnej Dalii" czy "American Psycho".
Nie da się ukryć, że to bardzo trudna sprawa. Sprawca pozostawia miejsca zbrodni bez żadnych swoich śladów, a każdy szczegół, przedmiot jest ściśle przemyślany. Lemaitre opisał to wszystko bardzo skrupulatnie, szczegółowe opisy miejsc zbrodni mogą przerazić bardziej wrażliwych czytelników, ale na pewno wywrą też spore wrażenie na innych. Autor zdaje się cały czas współpracować z odbiorcą. Opisuje kolejne kroki w śledztwie, szczegółowo przedstawia tok myślenia Camille'a.
Na pytanie czy ta książka jest warta uwagi, chyba nie powinnam odpowiadać. Nudziła mnie i przerażała. Kryminał to nie jest gatunek, który mi odpowiada. Jednak muszę przyznać, że zakończenie potrafiło spowodować u mnie szybsze bicie serca, na chwilę zabrać oddech. Wyścig z czasem był momentem, który przykuł mnie do książki i nie pozwalał się oderwać dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania.
Wbijajcie na ankietę i wypełnijcie ją prooszę, bo to dla mnie BARDZO ważne. Chcę lepiej blogować. Dla Was i dla siebie. ;)
KLIK
Wbijajcie na ankietę i wypełnijcie ją prooszę, bo to dla mnie BARDZO ważne. Chcę lepiej blogować. Dla Was i dla siebie. ;)
KLIK